{Przegląd tematyczny} Młodzieżówki

/
00:45:00

Całkiem niedawno przechodziłam przez pewną, jak ja to mówię, fazę książkową, kiedy to czytam pod rząd kilka książek o podobnej tematyce bądź w podobnym klimacie. Tym razem padło na Young Adult, i to takie zwyczajne, z życia wzięte powieści dla nastolatek. Kontakt z nimi okazał się bardzo oczyszczający, bo pozwolił mi skupić uwagę na sprawach, o których w pewnym wieku już się wiele nie myśli, bo niby ma się już te wszystkie rozterki za sobą. Bardzo miło jednak jest sobie o niektórych rzeczach przypomnieć, a inne, które nas ominęły, przeżyć przynajmniej za pośrednictwem fikcyjnych bohaterów. W dzisiejszej notce opiszę cztery książki, które można by znaleźć na tej samej półce w księgarni, chociaż jednak sporo je od siebie różni.


 Fangirl (Rainbow Rowell)
Niedawno wydana w Polsce powieść autorki przeuroczej „Eleanor i Park” (tak ładnie opisane pierwsze zauroczenie, że człowiek aż sam czuje motylki w brzuchu) to historia o tyle ciekawa, że z jej główną bohaterką można się bardzo łatwo utożsamić – to (stereo)typowy geek żyjący światem fikcyjnym i niepotrafiący wziąć losu we własne ręce. Cath jest uroczo nieporadna - choć stara się być odpowiedzialna - i ma dokładnie takie przedziwne dylematy jak większość nieśmiałych ludzi. Dlatego dużą satysfakcję sprawia obserwowanie jej powolnej i przemiany, bo jest postacią z krwi i kości - a jej ukochany może jeszcze bardziej. Zapewne w dużej mierze do mojego pozytywnego odbioru przyczynił się fakt, że Rowell jest mistrzynią opisywania malutkich detali, gestów, odczuć i głupich obaw, jakie przeżywamy zakochując się – to jest bowiem jednym z głównych wątków tej powieści (choć – jak w życiu – nie jednym). Autorka stwarza przy tym postacie, którym nie sposób nie kibicować, bo nawet mimo swoich wad są sympatyczni i ludzcy. Czasem aż za bardzo, o czym regularnie przypominało mi uczucie déjà vu z własnego życia, pojawiające się gdy czytałam niektóre kwestie bohaterów. O ile autorka nie wykradała nastolatkom pamiętników i nie podkładała im podsłuchów uważam, że świadczy to o dużej wrażliwości i świetnych zdolnościach obserwacyjnych, a to zawsze punktuje w książkach.


Morze spokoju (Katja Millay)
(z oryginalną okładką, bo jest ładniejsza)
Książkę odkryłam przypadkiem na goodreads.com i zupełnie nie byłam pewna czego się po niej spodziewać. Z jednej strony miała bardzo dobre i entuzjastyczne recenzje, z drugiej jej bohaterowie to para wyjątkowo nieszczęśliwych i poturbowanych przez los nastolatków, przez co trochę bałam się przesadnej dramy. Ta niepewność towarzyszyła mi podczas lektury może nawet do jednej trzeciej książki, kiedy jednak zaczęło stawać się jasne, że problemy głównych bohaterów to nie tylko nastolatkowa egzaltacja.

Nastya, główna bohaterka, nie mówi. Ubiera się w wyzywające, czarne ubrania, nie utrzymuje kontaktu z bliskimi, a każdej nocy biega tak długo, aż żołądek odmawia jej posłuszeństwa. Josh, po śmierci dziadka, został sam na świecie. Rodzina przyjaciela zaprasza go na niedzielne obiady, on jednak najlepiej czuje się sam w swoim garażu, zajmując się stolarką. Tych dwoje delikatnych, przejechanych przez życie, młodych ludzi może dać sobie to, czego nie mogą dostać od innych – zaufanie i brak bolesnych pytań. Pod koniec, im więcej dowiadywałam się o bohaterach (a kolejne tajemnice odkrywane są bardzo powoli i naprawdę polecam uzbroić się w cierpliwość) tym bardziej dojrzała stawała się w moich oczach powieść. Millay nie bała się zaserwować młodym czytelnikom kilku ciężkich prawd na temat życia, miłości czy funkcjonowania w związku. Nie ma tu głaskania po głowie i wmawiania, że wszystko będzie dobrze. Za to książka ma ode mnie ogromny plus, bo ileż można czytać cukierkowych historii, w których miłość leczy wszystkie rany jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Może nie trzeba było aż tak ciężko doświadczać bohaterów, ale w końcu i gorsze rzeczy się zdarzają, więc byłam w stanie wszystko to zaakceptować i bardzo się cieszę, że natknęłam się na tę powieść w odpowiednim momencie.


Flipped (Wendelin Van Draanen) 
bo nie użyję okropnego tytułu „Dziewczyna i chłopak wszystko na opak”
To jedna z tych bardzo cukierkowych opowieści, o czym zaświadczyć może fakt, że pod koniec płakałam tęczą. Pomysł jest świetny, bo mamy tę samą historię przedstawioną z puntu widzenia dwojga bohaterów: Bryce spędza całe życie chowając się przed Juli, która go prześladuje, tylko potem okazuje się, że Juli ma własne, całkiem bogate życie wewnętrzne i nie spędza każdej chwili wzdychając do ukochanego. On wyobraża sobie niestworzone historie i robi przedziwne rzeczy, byle uniknąć z nią kontaktu, ona zajmuje się projektem naukowym i przesiadywaniem w koronie ulubionego drzewa. Kiedy Bryce w końcu dostrzega zalety koleżanki jest już jednak na tyle zaplątany w swoje paranoidalne zachowania, że w końcu ona zaczyna widzieć jego wady i tu zaczyna się problem.

Ta niezwykle ciepła opowieść o dojrzewaniu i o tym, że rzeczy nie zawsze są takimi, jakimi się zdają, jest niezwykle jasnym punktem na liście moich zeszłorocznych lektur. Ogromną zaletą książki jest to jak dużą uwagę autorka poświęciła postaciom drugoplanowym, ich charakterom i problemom. Rodzice nie są tylko od zapewniania głównym bohaterom domów i od pytania o postępy w szkole – mają realny wpływ na kształtowanie się charakteru swoich dzieci, na ich życiowe decyzje i obawy. Podczas konfliktu przy rodzinnym stole aż skrzy od napięcia i trudnych emocji, choć prawie nikt nic nie mówi. Te postacie żyją, mówią własnymi głosami i popełniają ludzkie błędy. To nie tylko opowieść o miłości, ale o wszystkim, z czym mierzą się ludzie.

W ramach ciekawostki dodam, że powstał film na podstawie tej książki; choć jeszcze go nie widziałam, wydaje się być bardzo wierną ekranizacją i jest przynajmniej tak samo uroczy jak pierwowzór.


My Life Next Door (Huntley Fitzpatrick)
Jeszcze nie przetłumaczona na polski, a powinna być. Panie i Panowie, oto książka o dojrzałych nastolatkach! Kiedy mają problem – rozmawiają ze sobą. Są odpowiedzialni, mają odpowiednio poustawiane priorytety i nie dają się ponieść buzującym hormonom. Takim związkom aż chce się kibicować.

Samantha jest bezproblemową córką idealnej pani senator, która przeżywa drugą młodość ze swoim doradcą i asystentem. Dziewczyna wykorzystuje rozproszoną uwagę matki i decyduje się nawiązać bliższą znajomość z chłopakiem z sąsiedztwa, którego liczna, nieuporządkowana, ale też bardzo ciepła rodzina jest przeciwieństwem wszystkiego, co Sam zna z własnego domu. Choć młodzi pochodzą z zupełnie innych światów, szybko się dogadują i kładą fundamenty pod naprawdę fajny związek, oparty na zaufaniu i szczerości. Z tym ostatnim Sam ma jednak o tyle problem, o ile trudno jej pogodzić dotychczasowy perfekcyjny świat ze światem chłopaka i rzeczywistość stawia na jej drodze kilka poważnych przeszkód kiedy dziewczyna uczy się metodą prób i błędów jak wpasować nowy element do układanki. Jeśli literatura młodzieżowa ma prezentować pozytywne wzorce, a przy tym poruszać i zapewniać świetną zabawę, to „My Life Next Door” jest idealnym przedstawicielem swojego gatunku. I ma bardzo fajne wątki poboczne (stąd i powstał spin-off, który mam na liście do przeczytania). Naprawdę polecam jeśli znudziły wam się wieczne fochy i wielokąty miłosne, jakie królują w YA.


You may also like

4 komentarze:

  1. Już od dawna zabieram się za zapoznanie się z twórczością Rowell, ale jakoś ciągle mi z tą autorką nie po drodze. Może jak przeczytam wszystkie YA z mojej listy "do przeczytania" to w końcu sięgnę po książki Rowell ;) A "Flipped" nie czytałam, ale widziałam film i jest on cudownie uroczy :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przejrzałam sobie fragmenty filmu i wydaje się bardzo wierną ekranizacją, chyba i jedno i drugie jest przeurocze :) Do Rowell zachęcam, może nawet wpadnie Ci jakoś między pozycje na liście YA ;)

      Usuń
  2. Ponieważ na wakacjach, leżąc na plaży, trzeba coś robić, tradycyjnie zapakowaliśmy do bagażnika torbę książkę. Do mojej sterty dorzuciłam "Fangirl". Weszłam do księgarni, zobaczyłam tytuł, okładkę i kupiłam (choć studia to teraz są dla mnie miłym wspomnieniem). Co się okazało, w ciągu jednego dnia przeczytałam z wypiekami na twarzy Fangirl i tego samego dnia kupowałam "Eleonora i Park" na czytnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo fajnie tak czasem trafić w dobrym momencie i jeszcze zaraz móc dokupić więcej :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.